Enea Bydgoszcz Triathlon

Enea Bydgoszcz Triathlon 2021 – relacja

Enea Bydgoszcz Triathlon miał przerwę w zeszłym roku ze względu na lockdown i obostrzenia powszechnie panujące. Dla wielu był to rok sporego poluzowania treningów i spadku formy. Całe szczęście Triathlon w Bydgoszczy przetrwał i wrócił w tym roku, pełną parą.


Strefa zmian w triathlonie

Enea Bydgoszcz Triathlon 2020

Jak wielu startujących na Bydgoszcz Triathlon zapisywałem się zimą 2019 roku. Planowany termin w lecie, dyktował przygotowania. Jakże się wszyscy myliliśmy licząc na to, że sytuacja z pandemią wróci do normy jeszcze w 2020. Niestety, niekończące się zakazy uniemożliwiły organizację zawodów w Bydgoszczy. Generalnie była to dobra wiadomość, bo forma leżała strasznie. Zamknięte baseny, siłownie i do tego kontuzje skutecznie położyły moje przygotowania.

Nic straconego i organizatorzy przełożyli czas rozgrywania zawodów, na drugi weekend lipca 2021 roku. Zapisani mieli możliwość zrezygnowania lub… zmiany terminu na maj tego samego roku. Dokładnie, organizatorzy postanowili zorganizować drugie zawody w 2021 roku tylko, że w maju! Cała operacja nie powiodła się do końca zgodnie z planem, bo pandemia w maju tego roku nie pozwoliła, jeszcze na organizację takiego wydarzenia sportowego. Majowa impreza została przełożona po raz kolejny, na sierpień. W międzyczasie latem ludzkość przestałą chorować i w drugi weekend lipca ponad 4 tysiące triathlonistów pojawiło się w Bydgoszczy.


Pływanie w triathlonie

Pływanie w triathlonie

Moje przygotowania

Nie były łatwe. Złamanie zmęczeniowe nie pozwalało się rozhulać na biegach. Cały czas z tyłu głowy była myśl, że kontuzja może powrócić. Nie była to byle jaka kontuzja i w przypadku nawrotu, zostałbym na aucie przez jakieś pół roku. Tak czy siak biegi trzeba było robić i konsekwentnie ale po troszeczku trenowałem bieganie.

Koszmar się niestety ziścił i podczas mojej wycieczki do Warszawy wydarzył się dramat. Dużo chodzenia po mieście i jeden trening biegowy, który wykonałem spowodowały straszny ból nogi. Chodziło się ciężki, oczywiście kulałem i o bieganiu nie było mowy. Do startu w Enea Bydgoszcz Triathlon został miesiąc.

Odpuściłem, więc bieganie skupiając się głównie na pływaniu. Po otwarciu basenów, wskoczyłem do wody niemal od razu. Powolutku ucząc się znów pływać, zwiększałem dystanse i przyspieszałem tempo. Musiało, to wystarczyć.

Ostatni tydzień przed startem to był okres próbny. Przede wszystkim, zrobiłem krótki bieg, żeby sprawdzić czy moja skontuzjowana noga jest w stanie pokonywać odległości biegnąć. Przebiegłem 2 kilometry wolnym tempem, nie było katastrofy, na szczęście i wiedziałem już, że za tydzień mogę wystartować. Krótka jazda rowerem, żeby przetestować sprzęt bardziej, niż trenować. W środę jeszcze siłka, w czwartek basen i odpoczynek. Chociaż, nie wiem od czego.




Dzień startu

Na Enea Bydgoszcz Triathlon startowałem już kilkukrotnie, więc teren był mi znany. Oczywiście, pozwoliłem sobie na odbiór pakietu i wstawienie roweru w dniu startu. Myślę, że tyle doświadczenie pozwala mi na taki manewr i zachowanie, przy tym spokojnej głowy. Rano, już odbywał się Tryathlon, czyli ultra krótki dystans dla tych, co chcą spróbować triathlonu. Jedyny, chyba taki dystans w Polsce. Dla mnie to był jedynie sygnał, że ulica Toruńska prowadząca do Łuczniczki jest już zamknięta. Swoją drogą, nie wszyscy podczas tego wyścigu wyglądali na debiutantów.

Impreza jest potężna, jak na polskie warunki. Dlatego, organizatorzy zagospodarowali do obsługi wszystkich triathlonistów aż dwie hale – Łuczniczkę oraz Tor-Byd. Tutaj muszę zaznaczyć, że warto się zapoznać z mapą zawodów i tym, gdzie co jest. Całość jest mądrze połączona tymczasowymi mostami, aby sprawnie przechodzić z miejsca na miejsce, podczas gdy inni odbywają swój wyścig.

Odbieram numer, odbieram gadżety i wprowadzam rower do strefy. Tutaj, jak każdy startujący odbywam swój rytuał porządkowania niezbędnego szpeju, robię pamiątkowe zdjęcie i spadam.



Pływanie

Jedyny etap, którego się jakoś szczególnie nie obawiałem. Tutaj muszę zaznaczyć, że nie wykonałem w tym roku ani jednego treningu open water. W przeciwieństwie do poprzedniego, kiedy do oporu pływałem w gdyńskim Redłowie z trenerem Danielem to w tym roku był dramat. Cóż, wchodzę do wody. Okazuje się,że nie jest aż tak zimna. Kończę rozgrzewkę i na start.
W tym momencie muszę podziękować organizatorom za podział na trzy fale startowe. Wprawdzie trochę musiałem stać i czekać na swoją kolej ale nie był to czas, w którym zdążyłbym napisać artykuł na bloga. Nie wychłodziłem się zbytnio, pianka nie zdążyła wyschnąć, więc pozytywnie.

Samo pływanie zacząłem, jak zwykle spokojnie. Wskoczyłem w środku swojej fali gdzie wszystkie konie już są dawno w wodzie. Dzięki temu moje spokojne pływanie pozwalało mi na łykanie coraz to kolejnych zawodników. Niby to bez znaczenia ale cieszy.

Pływanie w Brdzie ma swoje dodatkowe atrakcje. Mianowicie roślinność, która wyrasta, prawie do samej powierzchni wody. Liście w rzece najzwyczajniej w świecie smyrały mi twarz. W pewnym momencie przepłynąłem bardziej do środka nurtu rzeki, aby móc zanurzać ręce.

Po nawrocie płynie się, już z nurtem rzeki i mogłem wdrożyć kolejny etap planu na pływanie. Skupiając się na technice, uspokajające tętno, wyłączając nogi chciałem trochę odpocząć przed dobiegiem na rower. Udało się! Praktycznie się nie męczyłem a mimo wszystko płynąłem i zacząłem wyprzedzać nawet więcej osób. Jest to kolejny dowód, na to, że technika w pływaniu jest najważniejsza. Oczywiście, zrobiłem się głodny i już myślałem kiedy będzie szansa się najeść.

Sprawne wyjście z wody, zrzut pianki i wybieg z rowerem na trasę.



Rower

Etap, który trzeba odbębnić. Tutaj bez niespodzianek. Łykali mnie wszyscy. Starzy, młodzi, kobiety, dzieci. Wszyscy. Moje słabe rowerowanie, natomiast nigdy nie jest powodem tego, żeby odpuszczać. Głód też nie odpuszczał. Czekałem na etap biegowy i owoce w bufetach.

Trasa rowerowa na Enea Bydgoszcz Triathlon prowadzi na pętli, która w jedną stronę prowadzi głównie pod górę, aby potem, po nawrocie zjeżdżać nią w dół. Wykorzystałem ten fakt i w tą gorszą stronę jechałem bardziej siłowo aby z powrotem zwiększyć przełożenie i przyjąć pozycję bardziej aero. Zerowe rowerowanie w tym roku nie przeszkodziło w tym aby ukończyć etap kolarski.

Rower w triathlonie

Etap kolarski w triathlonie

Bieg

Tego etapu bałem się najbardziej. Nie tylko ze względu na kontuzję, o której już wcześniej wspomniałem. Także, ze względu na to ,że nie trenowałem biegania. Dystans 10 kilometrów to nie jest mało i trzeba się pod niego odpowiednio przygotować. Cóż, na przypale albo wcale – jak to mówi Viki Gabor. Bardzo powolne tempo pozwoliło mi ukończyć ten bieg, mimo tego, że nie było łatwo. W związku z tym, że od pętli powrotnej na pływaniu zrobiłem się głodny to postanowiłem się na biegu po prostu najeść. Zatrzymywałem się przy każdym bufecie na małe co nieco. Owoce i żelki wchodziły jak bat. Nareszcie mogłem poczuć trochę luksusu dzięki Enea Bydgoszcz Triathlon. Kola też była pyszna.

Druga pętla to dramat. Widziałem, że dobiegnę ale nogi już odmawiały posłuszeństwa jak za ścianą na maratonie. Uczyniłem najdłuższe 10 kilometrów w swoim życiu czasem 1:21:31. No, dobra prawie 11 kilometrów ale to nadal bardziej spacerowe tempo. Niejako powtórka z 2019 roku, kiedy to na Enea Bydgoszcz Triathlon zrobiłem najsłabszy półmaraton. Taką antyżyciówkę, również przez kontuzję.



Enea Bydgoszcz Triathlon – Konkluzja

Generalnie start uważam za udany. Biorąc pod uwagę ilość treningu, który pod niego wykonałem mogę powiedzieć, że ukończyłem ćwiartkę bez przygotowań. O żadnych zakładkach czy open water nie było mowy tego roku a mimo wszystko się udało.

Organizacja podczas Enea Bydgoszcz Triathlon jak zwykle na najwyższym poziomie. Od czasu mojego pierwszego startu niczego nie można organizatorom zarzucić. Atmosfera jest przyjemna i bardzo sportowa. Strefa zmian na hali to dodatkowy argument aby w Bydgoszczy się pojawić. Pływanie w rzece nie jest wcale takie groźne. Szczerze mówiąc, to jest łatwiej niż w zatoce a mi nawet łatwiej niż w jeziorze. Dlatego, że łatwiej jest mi się nawigować wzdłuż linii brzegowej.

Na koniec zostawiam Was z kilkoma zdjęciami z dnia startu. To jeszcze nie koniec bo jeszcze w tym roku kolejne, sierpniowa edycja Enea Bydgoszcz Triathlon.


Enea Bydgoszcz Triathlon

Enea Bydgoszcz Triathlon

Enea Bydgoszcz Triathlon

Zobacz także:

medal pko bydgoski festiwal biegowy myslęcinek bieganie bydgoszcz triathlon biegi w polsce
Sportowe podsumowanie 2020. Jest o czym pisać? Sportowe podsumowanie roku ale czy w ogóle jest co podsumowywać? Wpadłem na pomysł aby
tapety na telefon
Udostępnij:

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *